Długość kroku czy kadencja?

Jeszcze kilkanaście lat temu pojęcie kadencja w bieganiu było czymś egzotycznym i praktycznie nikt nie zadawał sobie trudu ją kontrolować, sprawdzać a tym bardziej analizować. Niewiele osób również badało długości kroku biegowego. Po prostu się biegało i tyle. Długością kroku i kadencją sterował nieświadomie sam biegacz lub najczęściej trener stojący z boku, który widząc styl biegania zawodnika ukierunkowywał jego zmiany poprzez różnego rodzaju zadania biegowe, czy to w postaci czysto technicznych zadań, czy to poprzez zwracanie uwagi podczas samego biegu. „Wyżej kolano”, „dłuższy krok”, „zostań na odbiciu” to tylko niektóre z fraz wypowiadanych do upadłego przez trenera Krzysztofa Szałacha, z którym miałem szczęście przez lata pracować. Te kilka-kilkanaście lat temu nikt (w tym ja sam) nie wiedział, z jaką długością kroku czy z jaką kadencją biega.

 

Dopiero wprowadzenie coraz to bardziej zaawansowanych urządzeń pomiarowych pozwoliło śledzić te zmiany. Co więcej, zaczęto przeprowadzać analizy długości kroku kadencji najlepszych biegaczy czy triathlonistów wyznaczając niejako „złote standardy”. Ale czy rzeczywiście powinniśmy dążyć do tych „złotych standardów”??? Według opracowań, kadencja bliska ideałowi powinna wynosić blisko 180. Ale co to oznacza? Czy powinniśmy z taką kadencją biec na typowych rozbieganiach, czy może to powinna być kadencja, z jaką biegamy na zawodach? Hmmm…..i tutaj zaczyna się problem u wielu biegaczy. Zapominają bowiem, że dążenie to wysokiej kadencji nie zawsze będzie dla nich korzystne, a wręcz będzie powodowało, że będą biegali…..wolniej. Tak tak wolniej.

 

Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź jest prosta. Biegający często skracają długość kroku doprowadzając ją do nienaturalnie krótkiego. Przykładów osób, które specjalnie dążą do nienaturalnie wysokiej kadencji można mnożyć. Sam pracuję z kilkoma zawodnikami, którzy przez miesiące pracowali nad dojściem do jak najwyższej kadencji biegu, po czym musieliśmy wraz z początkiem współpracy cały ten proces odwrócić. Dla przykładu podam trening z jednym z moich podopiecznych, z którym biegaliśmy zwykłe rozbieganie w tempie ok 4’37”/km. Zawodnik wyższy ode mnie o 4cm, długość nogi taka jak u mnie lub ciut dłuższa, a różnice w kadencji biegu wyszły znaczne, gdyż ja biegłem ze średnią kadencją 160, podczas gdy zawodnik z kadencją 167!!! Ten sam dystans, ten sam czas pokonania dystansu, a różnice w kadencji bardzo znaczące. Nie muszę chyba nadmieniać, że cały czas pracujemy ze wspomnianym zawodnikiem nad długością jego kroku nie skupiając się w ogóle na kadencji!!!

 

Inny przykład zawodnika, u którego udało się wydłużyć krok biegowy o ponad 15cm, któremu dzięki zmianie długości kroku, a nie kadencji, zmniejszyć tempo biegu o ponad 30 sekund!!! 15cm to ogromna różnica, ale w wielu przypadkach to właśnie długość kroku jest kluczowym elementem treningu biegowego i nie należy o tym zapominać. Dlatego też trenerzy pracują nad odpowiednią wysokością kolana, czy odpowiednim postawieniem stopy i jej odbiciem od podłoża. Kadencję, a właściwie rytm biegu trenuje się dopiero po ukształtowaniu motorycznym zawodnika. Wprowadzanie treningu kadencji przed ukształtowaniem odpowiednich cech motorycznych będzie prowadziło jedynie do pogłębiania negatywnych wzorców ruchowych, co najczęściej odbija się niekorzystnie na ekonomii a tym samym tempie biegu. Oczywiście poprzez zwiększenie kadencji przyspieszamy, ale nie może się to odbywać kosztem długości kroku, gdyż wówczas niby biegniemy szybciej, ale w rzeczywistości nie biegniemy, tylko drobimy w miejscu jakbyśmy biegali po rozżarzonym węglu.

 

Także wpierw budujmy prędkości poprzez pracę nad długością kroku, a dopiero w kolejnym etapie zwiększajmy rytm/kadencję biegu. W innym wypadku nigdy nie osiągniemy indywidualnej optymalnej dla nas prędkości na biegu. A jak pracować i na co zwrócić uwagę, by wydłużyć długość kroku? O tym w innym wpisie!

Wstecz